Album Maksa i Aleksandra Gierymskich





Mieli oni słuszność: boleść, radość, litość, gniew, wszystkie odcienia namiętności, są widoczne tylko dla oka wewnętrznego, i jeżeli pod nie podporządkowuję ciało,
jeżeli mięśnie i odzienie mają tłumaczyć je tylko, to kształty i barwy traktuję jako proste środki i robię to, co mógłbym zrobić lepiej z pomocą innej sztuki, na przykład
poezji.
Popełniam ten sam błąd, co muzyka, kiedy wprowadzając klarnet przypuszcza, że wyraża przebiegłość zwycięską młodego Horacjusza, i ten sam błąd, co literatura, kiedy usiłuje
w dwudziestu pięciu liniach czarnego na białym pokazać nam krzywiznę nosa lub podbródka.
Chybiam efektów malowniczych i przez pół tylko osiągam efekty literackie; jestem półmalarzem i półliteratem.
»
Wywalczanie praw malowniczości w malarstwie jest na Zachodzie dziełem ostatnich prawie czasów; u nas będzie ono może dziełem przyszłego dopiero pokolenia.
Nasze, obecne, przesiąknięte jeszcze ogólnikami sentymentalnymi estetyki niemieckiej, nie mogąc zrozumieć ani odczuć «formy idei» szuka «idei formy».
Kształty i barwy są dla niego prostymi środkami; jakaś anegdota, dramat, alegoria — ideą, duszą malarstwa.
Stąd ten szacunek i miejsce dla lada rebusów kolorowych, którym równie daleko do istoty filozofii jak do logiki światłocieniu.
W tych warunkach, przy tym stanie poczucia i sądu artystycznego, obrazy Aleksandra Gierymskiego musiały przejść prawie niepostrzeżenie.
Wywarły wrażenie i pewien wpływ na grono młodych, najmłodszych malarzy, i to już wszystko.
Wprawdzie, nabyte przez kilku wykwintniejszych amatorów, zostały się w kraju, lecz kraj nic nie wie o ich prawdziwej wartości.
Krytyka nie przyznała im nawet tego, że jako treść, jako przedmiot, są wobec zewnętrznego charakteru naszego życia tym, czym obrazy Teniersa, Ostadego, Brouwera, Wouwermana wobec
charakteru życia holenderskiego w XVII wieku: malowaną historią współczesną.
Jeszcze obraz _W altanie _zainteresował naszą publiczność żywiej. Widniały w nim kostiumy XVIII w.
, co u nas podnosi stopień wartości dzieła.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 Nastepna>>