Album Maksa i Aleksandra Gierymskich





Aleksander Gierymski przez samo poczucie malowniczości w przeciwieństwach wielkich plam kolorowych i w łamaniu się wielkich linii umiał zużytkować architekturę Odrodzenia w
sposób odpowiedni do jej charakteru i swojego temperamentu, zachowując jednak wszystkie cechy prawdy.
Przyjmował tylko pewne punkty widzenia i wybierał tylko pewne momenty oświetlenia; to mu pozwoliło wydobyć z Warszawy, Lublina, Włocławka, Każmierza, Płocka mnóstwo
interesujących motywów, jakkolwiek nie naciągał nigdy ich charakteru do jakiegoś umówionego typu piękna, co się zawsze zdarzało innym naszym ilustratorom.
Dodać tu potrzeba, że jego rysunki, rozrzucone po pismach («Kłosy», «Tygodnik Powszechny, «Wędrowiec»), nie były wcale ilustracjami w zwykłym znaczeniu szkiców, które
podkreślając talent malarza nie wyrażają go w zupełności. Przeciwnie. Cały jego talent, cała jego inteligencja i logika w formułowaniu myśli widniały z każdego rysunku.
Były to obrazy skończone i samodzielne, nie złączone ani z interesem chwili, ani z interesem wypadków.
Oprócz koloru, który musiał z konieczności być zastąpiony światłocieniem, nie brakowało im żadnej z cech stanowiących jego indywidualność.
A jednak robił je dla chleba, po kilka złotych za cal kwadratowy, po jakieś pięćdziesiąt rubli za rysunek, który byłby mógł służyć jako motyw obrazu rzeczywistego, gdyby w
Polsce nie potrzeba było szukać zawsze źródeł dochodu poza sztuką, poza swoją istotną specjalnością.
Tym sposobem człowiek, który przyjechał do Warszawy malować Warszawę, rozpraszał przez lat pięć talent swój na drobiazgi, na drobiazgi piękne, ale zawsze drobiazgi.
Jego ilustracje Warszawy i innych miast polskich o tyle tylko nie zginą, o ile komplety pism ilustrowanych nie pójdą lub nie poszły już pod placki.
Obrazów za cały ten czas przybyło wszystkiego pięć czy sześć: ażeby je zrobić, trzeba było przecie na nie zarobić.
Ukazały się na wystawie w porządku następującym: _W altanie, Owocarka, Rynek Starego Miasta, Brzeg Wisły, Solec, Święto Trąbek.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 Nastepna>>