Album Maksa i Aleksandra Gierymskich





Nagle całe społeczeństwo zaczyna się sposobić do wojska, potem pisze i deklamuje wiersze, później zajmuje się wyłącznie polityką i strategią, następnie kształci się od razu
na inżynierów, intraligatorki i ślusarzy, potem znowu chciałoby całą młodzież posłać do szkoły sztuk pięknych, cały kraj pokryć fabrykami przetworów bawełnianych, a każdy
dom w mieście stołecznym i gubernialnym zamienić na biuro redakcji dziennika politycznego lub tygodnika ilustrowanego.
Żadnej ciągłości, żadnej równoległości w rozwoju pojedynczych działów, które by mogły doprowadzić do rezultatów pożądanych: do podniesienia cywilizacji we wszystkich
kierunkach, do wywołania istotnego postępu na wszystkich drogach społecznego i umysłowego życia.
Toteż, kiedy krytyka zagraniczna charakterystykę danego artysty powinna zaczynać i nawet zawsze zaczyna od pokazania znamion jego wspólności z otoczeniem i poprzednimi artystami, u
nas od dochodzenia ojcostwa powstrzymywać się musi: artyści nasi są albo z nieprawego łoża, albo też owocem samorodztwa.
Jedni — z talentem, ale bez temperamentu, idą spokojnie cudzymi szlaki, wwożą tylko znany i uznany towar, drudzy zaś — z talentem i temperamentem odrębnym, torując sobie drogę
wśród puszczy, tracą energię i siły na wywalczenie jakiego takiego choćby uznania dla siebie i swojej pracy.
Nie ma gruntu mniej przygotowanego pod uprawę sztuki jak nasz.
Wpływ Zachodu, który u nas wydaje owoce w pięćdziesiąt lub sto lat później, odegrał tu ostatnimi czasy dziwną i niezupełnie dodatnią rolę.
Publiczność nasza, nie widząc na własne oczy arcydzieł Odrodzenia włoskiego i holenderskiego ani nawet cennych okazów sztuki XIX wieku, nie przyjmując udziału w żarliwej walce
pomiędzy akademickim klasycyzmern a krzykliwym romantyzmem, jaka miała miejsce we Francji, nie odczuwając bezpośrednio zalet dzisiejszego- naturalizmu, który jest przemianą tylko tej
samej sztuki, wyrobiła sobie sąd z książek, sąd czysto eklektyczny, na wskroś doktrynerski, wyłączający wszelkie objawy artyzmu samodzielnego.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 Nastepna>>